W najnowszym odcinku "Wycinków z przyszłości" zanurzamy się w gorący temat, który właśnie elektryzuje internet - funkcję generowania obrazów w stylu Ghibli przez ChatGPT. Czy to kolejny przejaw kreatywnej ewolucji, czy raczej bezpardonowa kradzież artystycznego dziedzictwa?
Studio Ghibli, założone przez legendarnego Hayao Miyazakiego, to nie tylko charakterystyczna estetyka, ale przede wszystkim filozofia tworzenia. Ich filmy - od "Totoro" przez "Księżniczkę Mononoke" po "Nausicaę z Doliny Wiatru" - to dzieła głęboko humanistyczne, proekologiczne i prorodzinne. Sam Miyazaki, znany ze swojego zaangażowania społecznego i przynależności do związków zawodowych, kilka lat temu w słynnym już wywiadzie określił twory AI jako "obrazę dla życia" i zapowiedział, że jego studio nigdy nie skorzysta z tej technologii.
I właśnie ten wywiad wraca teraz jako memiczny boomerang, gdy internet zalewa fala generowanych przez AI obrazków - od Jaruzelskiego i Saddama Husseina po 11 września - wszystkie w charakterystycznym stylu Ghibli. To nie tylko wyrwanie estetyki z kontekstu, ale także spłycenie przekazu całego studia.
Przypadek ten otwiera szerszą dyskusję o ekonomii twórców w erze AI. Z jednej strony, narzędzia te demokratyzują tworzenie - wystarczy jeden przycisk, by wygenerować obrazek, który kiedyś wymagałby lat praktyki. Z drugiej - czy to jeszcze kultura remiksu, gdy proces twórczy sprowadza się do prostego promptu?
Warto zauważyć, że problem praw autorskich nie jest nowy w kontekście AI. Niemiecka GEMA pozwała Suno.ai za możliwość generowania piosenek łudząco podobnych do hitów takich jak "Forever Young" czy "Mambo No. 5". Podobnie New York Times walczy z OpenAI o wykorzystanie swoich treści do trenowania modeli.
Co ciekawe, podczas SXSW ujawniono, że niektórzy inwestorzy wręcz zachęcają startupy AI do unikania pozyskiwania licencji i "trenowania na żywych organizmach". To rodzi pytanie - czy takie podejście to amerykański styl technokolonizacji? Czy europejskie firmy postąpiłyby inaczej?
Jednocześnie obserwujemy, jak narzędzia AI zmieniają interfejsy i sposób naszej interakcji z technologią. Od Perplexity, które tworzy artykuły na podstawie wielu źródeł, po zaawansowane systemy text-to-speech, które są już nieodróżnialne od ludzkiego głosu - wkraczamy w erę, gdzie granica między człowiekiem a maszyną staje się coraz bardziej rozmyta.
Czy w świecie, gdzie AI może generować obrazy, teksty i dźwięki nieodróżnialne od ludzkich, nadal potrzebujemy być kulturowo obyci? Czy nadal musimy znać filmy, książki i muzykę, by tworzyć wartościowe treści?
Może te AI-owe "wydmuszki" to tylko chwilowy trend, który przeminie za kilka dni. Ale problemy, które odsłaniają, pozostaną z nami znacznie dłużej.
Więcej materiałów znajdziesz tutaj.